wtorek, 20 marca 2012

;P

Cześć, dzisiaj bez żadnych skrupułów, zupełnie szczerze, bez ogródek z samej głębi
mojego pociachanego na kawałki i zamrożonego na gnat serca.. zupełnie nieważne..
Mam ochotę napisać to co czuję, zupełnie bez przyczyny, po prostu muszę, muszę to
z siebie wyrzucić, chciałabym powiedzieć tak wiele, ale wciąż zamykam usta, chcę
zrobić tak dużo, ale ciągle nie mogę, chciałabym ujrzeć znak, który mnie dalej do
końca tej marnej drogi poprowadzi.. mam ochotę nabluzgać Ci w twarz, powiedzieć 
że znaczysz dla mnie tak wiele, a może znaczyłeś, może znaczyłeś dla mnie tyle samo
ile ja dla Ciebie.. może. Mam ochotę Cię pocałować, poprosić Cię żebyś był obok już
zawsze, żeby było tak pięknie jak we wrześniu, jak w październiku i połowie listopada.
Chciałabym żebyś zobaczył krótki trzy-minutowy film, który ukazałby Ci jak bardzo mi
na Tobie zależało, jak bardzo cierpiałam gdy NAM to zrobiłeś.. chciałabym wyrwać z
mojego ciała to zakrwawione uczuciami i złymi emocjami serce i rzucić Ci nim w twarz.
Chciałabym Ci pomóc, chciałabym Cię przytulić i powiedzieć Ci co u mnie, co czuję,
jak bardzo tęskniłam, jak mocno mnie to bolało. Mam ochotę również usiąść obok 
Ciebie w ciepły wieczór, na trawie, patrzeć w gwiazdy i cieszyć się Tobą. Mam ochotę
patrzeć Ci w oczy i rozmawiać z Tobą tak zwyczajnie, jakby nigdy nic się nie stało,
tak ku**a, tak bardzo tego chcę.. wspominam każdą chwilę spędzoną z Tobą, Twój głos,
                                                              jak nam było dobrze, tak bardzo się kochaliśmy..
Wiem że nie radziłeś sobie z tym, wiem. Wiem również że czujesz to tak samo, wiem.
Tak bardzo mi tego brakuje, tak bardzo mocno.. dlaczego nie możemy ze sobą rozmawiać,
dlaczego nie możemy dalej się sobą cieszyć i na sobie polegać, dlaczego to wszystko tak
właśnie się kończy.. kończy się w punkcie wyjścia.. to już jest bez znaczenia. Zabrałeś
mi wszystko, odchodzę z rozłamanym sercem i bólem, myślę że czas zaleczy moje rany.
Mam nadzieję że spotkam kogoś kto doceni mnie taką, jaka jestem.. że nie zrani mnie tak
jak Ty to zrobiłeś, w sumie robiłeś to ciągle.. ciągnąc to wszystko aż do teraz.. nie wiem
czy to dobry plan, nie STOP! Wiem że to jest najgorsze wyjście z możliwych, ale może
nie umiesz, albo życie tak sprawiło, że o bólu nic nie powiesz i ukryjesz wszystko nawet
miłość. Za tym również tęsknię, za tym jak razem śpiewaliśmy i ciągle cytowaliśmy te
wersy z naszych piosenek, wszystko było tak idealne, tak piękne.. wiedziałam że to Ty.
Wiedziałam że Ty jesteś dla mnie tą najważniejszą osobą, osobą przy której nic innego
się nie liczy, przy której nic nie ma znaczenia i wszystko traci wartość, liczyłeś się tylko
Ty. Odżywialiśmy się swoją miłością nawzajem.. byliśmy dla siebie idealni.. każda ta
chwila spędzona razem była cudowna. Wieczorami przypominają mi się urywki różnych
dziwnych, śmiesznych, wesołych, smutnych sytuacji z którymi zawsze sobie radziliśmy!
Teraz już wiem że tego nie mam. Wiem że na dobre Cię straciłam. Wiem że nie dam
rady już nic zrobić, że jestem bezsilna. Wiem że muszę odejść, wiedziałam od razu..
ale, ale łudziłam się, ciągle byłeś tak przekonywujący, ostatnie esy, nasze kilka rozmów
.. kilka rozmów które były tak ważne. Naprawdę nie umiem teraz opisać tego co
czuję.. nie wiem jak to nazwać. Wiem że tracisz tak wiele, wiem że tracisz coś, czego
już nie odzyskasz, jestem bezsilna, nie umiem nic zrobić a tak bardzo chciałabym nam
pomóc, tak bardzo chciałabym to cofnąć.. sam mówiłeś że kończenie tego było tak 
ogromnym błędem. Masz rację. Było błędem który ciężko rozgryźć, postaram się o Tobie
zapomnieć. Postaram się, bo chcę spokoju.. chcę normalnie żyć. Nie chcę już czytać
Twoich kłamstw, nie chcę tego czytać, nie wiesz co czuję, nie wiesz jak to boli.. tak
naprawdę wiesz o mnie wszystko, traktowałam Cię jak przyjaciela. Prawdziwego,
kochanego przyjaciela, któremu zawsze mogłam powiedzieć o wszystkim. Ale zepsułeś
również to, zniszczyłeś wszystko, wszystko.. straciłam Ciebie, ale czuję jakbym straciła
dwie osoby, chłopaka i najlepszego przyjaciela. Mam nadzieję że dojdzie do Ciebie to,
co tak naprawdę zrobiłeś.. proszę Cię daj mi już spokój.. tylko tyle chcę..  nie doceniłeś,
nie kochałeś, kłamałeś, tego nie wiem.. wiem że te dwa miesiące były bez sensu.
Mam nadzieję że robisz mi to już po raz ostatni.  Usunęłam dzisiaj Twoje numery, zdjęcia
zostawię wbrew wszystkiemu, nie mam sumienia usuwać 300 zdjęć z folderu z Twoim
imieniem, mam do tego tak ogromny sentyment, nie dochodzi do mnie to, że już ze sobą
nie porozmawiamy, że już nie będziemy tak blisko, straciliśmy wszystko...


BO STRACILIŚMY SIEBIE!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz